kronika dnia wydanie drugie
dziś podobnie tak jak wczoraj mamy słoneczną pogodę nadal w nocy mróz a w dzień lekko po wyżej zera rano trochę nagrywałem nagrałem dalsze 3 piosenki zespołu o wl syti w wiadomościach znalazłem ciekawą informację wkleję ją była zamieszczona w serwisie rmf 24 oto ona
?
*
*
*
Gangster Wojciech Franiewski współpracował ze służbami specjalnymi
1 godz. 45 minut temu
Współpraca Wojciecha Franiewskiego ze służbami specjalnymi po 1990 roku to najbardziej prawdopodobna przyczyna wznowienia śledztwa w sprawie śmierci gangstera - dowiedział się reporter RMF FM Mariusz Piekarski. Posłowie śledczy z komisji wyjaśniającej okoliczności śmierci Krzysztofa Olewnika są zszokowani tymi informacjami.
Współpraca Wojciecha Franiewskiego ze służbami specjalnymi po 1990 roku to najbardziej prawdopodobna przyczyna wznowienia śledztwa w sprawie śmierci gangstera - dowiedział się reporter RMF FM Mariusz Piekarski. Franiewski był przywódcą przestępców, którzy porwali Krzysztofa Olewnika. Martwy Franiewski został znaleziony w celi olsztyńskiego aresztu w 2007 roku.
Dwa dni temu śledztwo w sprawie śmierci gangstera wznowił minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, ujawniając jedynie, że zdecydowały o tym nowe okoliczności, choćby w zakresie jego sytuacji osobistej. Dokumenty prokuratury są tajne, ale wynika z nich, że gangster kontaktował się z ludźmi służb specjalnych. W PRL miał współpracować z SB i wiele na to wskazuje, że po roku 1990 został przejęty przez ludzi z nowych służb.
Wtedy zaczyna się łańcuch wręcz nieprawdopodobnych zdarzeń, które wskazują, że nad Franiewskim został rozłożony parasol ochronny. Ochrona ta sięgała wyżej niż służba więzienna.
Reklama
Podczas wizyty papieża w Polsce w 1991 roku Franiewski znalazł się w trzyosobowej delegacji więźniów na spotkanie z Janem Pawłem II. Wręczył papieżowi podarunki, chociaż wcześniej stał na czele więziennego buntu. Wszystkie osoby, które wtedy miały kontakt z papieżem, prześwietlał UOP.
Rok później Franiewski uciekł z wiezienia i ukrywał się przez 5 lat. Kiedy został złapany, kilkadziesiąt razy wychodził na przepustki. Kiedy starał się o przedterminowe zwolnienie, był przenoszony z wiezienia do więzienia. W końcu trafił jednak na łagodny skład orzekający sądu, który dał zgodę na jego wyjście.
Na wolności sądowy kurator zupełnie o nim zapomniał, a w tym czasie Franiewski przetrzymywał Krzysztofa Olewnika.
Śledczych szokuje przede wszystkim cały ciąg nieprawdopodobnych wręcz zdarzeń z udziałem Franiewskiego - to obraz groźnego bandyty, który przez całe lata był pod kloszem. Franiewski ma zupełnie szokującą pozycję. Człowiek, który stał na czele buntu w zakładach karnych, który grypsował, wręczał w 1991 roku papieżowi podarunki. To jest zupełnie irracjonalne, nie wiadomo dlaczego - nie powinien nigdy tego robić - mówił wiceszef komisji Andrzej Dera.
Szokujący jest też fakt swobody, z jaką Franiewski był wypuszczany z więzień. Nawet po tym, jak został złapany po ucieczce, dostał 30 przepustek. Później komuś wybitnie zależało, żeby dostał też przedterminowe zwolnienie, mówi Dera: On uzyskał dopiero w 9. zakładzie karnym. On doskonale wiedział, do którego zakładu jechać, tam, gdzie są bardziej liberalni sędziowie. W każdym pisał wniosek o przedterminowe zwolnienie tak, aż w końcu je dostał.
Franiewski był przywódcą przestępców, którzy porwali Krzysztofa Olewnika. Martwy Franiewski został znaleziony w celi olsztyńskiego aresztu w 2007 roku.
:
*
:
*
*
* A
*
:
*
*
*
*
* !
*
*
*
*
*
, )
* :
.
* :
*
*
*
* *
* :
*
*
*
*
*
teraz dodam coś od siebie wiemy już dużo kim był pszywódca porywaczy pytanie należało by postawić na czyje zlecenie działał komu mógł się narazić ojciec Krzysztofa Olewnika jakiemu lokalnemu baronowi z s l d tego wciąż nie wiemy. w pszeglądzie prasy wzmianki o premierze filmu Kidawy Błońskiego rużyczka pszegląd dużego formatu a tam wywiady z Adamem Harasiewiczem pierwszym polskim laureatem konkursu szopenowskiego z 1955 roku 2 wywiad z Janen Pilchem psze okazji dowiedziałem się, że takzwanym autorytetom wystarczy papka propagandowa robiona pszez publicystów tv n 24 i nic więcej podziwiam. Znalazłem kolejny artykół księdza Tadeusza Isakowicza o ludobujstwie ormian w klejam go tu zapraszam do pszeczytania.
*
*
* blogi
*
*
*
, ,
* *
*
: » » »
PORAŻKA TURECKICH KŁAMCÓW
ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, “Gazeta Polska”, 10-03-2010 21:26
POWRÓT
fot. isakowicz.pl
Kongres USA pomimo hipokryzji kilku kolejnych prezydentów zdobył się na powiedzenie prawdy o ludobójstwie Ormian. Powinno to być wskazówką dla tych polskich parlamentarzystów, którzy trzęsąc portkami, boją się uznać za ludobójstwo zbrodnie dokonywane na Polakach przez Stalina i Banderę.
Czytelnik Przedwiośnia pamięta jego początkowe rozdziały, w których Stefan Żeromski w sposób bardzo realistyczny ukazał zagładę Ormian w Baku w Azerbejdżanie. Aby zrozumieć te wydarzenia, które miały miejsce w 1918 r., trzeba cofnąć się aż do XI w., kiedy Turcy podbili Armenię i zburzyli jej stolicę - Ani, w wyniku czego ten kraj chrześcijański znalazł się w wielowiekowej niewoli muzułmańskiej. Wielu Ormian wyemigrowało, zakładając swoje prężne kolonie na Bałkanach i Rusi oraz w Polsce. Polscy władcy, jak i magnaci, wspierali uciekinierów spod Araratu. Ormianie bowiem uważali Rzeczpospolitą za swoją druga ojczyznę i nigdy jej nie zdradzili.
Ci, którzy pozostali w Turcji, byli traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Mimo to potrafili swoją społeczność uczynić silną. Było to solą w oku tzw. Młodych Turków, którzy doszli do władzy w 1908 r. Rzucili oni hasło “Turcja dla Turków”. Wykorzystując wybuch I wojny światowej, hasło to wcielili w życie poprzez decyzję o wymordowaniu całego narodu ormiańskiego.
Od 24 kwietnia 1915 r. władze rządowe rozpoczęły masowe wyrzynanie miast i wsi ormiańskich. Barbarzyństwo tureckich żołdaków przekroczyło wszystko, co do tej pory znał świat. Zabijano nie tylko ludzi, ale i burzono kościoły i biblioteki. Była to więc zagadała całej cywilizacji. Wymordowano 1,5 mln spośród 2 mln Ormian, czyli aż trzy czwarte narodu! Było to pierwsze ludobójstwo w nowożytnych dziejach. Szczupłość miejsca nie pozwala mi szerzej rozwinąć tego tematu. Więcej informacji Czytelnicy znajdą na mojej stronie internetowej oraz w książce Pierwszy holocaust XX wieku pióra prof. Grzegorza Kucharczyka z Poznania, a także w powieści austriackiego pisarza Franza Werfela Czterdzieści dni Musa Dagh. Warto też poszukać w internecie wstrząsających zdjęć niemieckiego lekarza Armina Wegnera .
Przywódcy europejscy nie potępili Turcji. Dlatego też Hitler, widząc bezkarność oprawców, przygotował Holokaust Żydów, wzorując się na działaniach rządu tureckiego.
Ankara, choć dobija się do drzwi Unii Europejskiej, do wymordowania chrześcijańskiego narodu nie tylko nie przyznaje się, ale i szykanuje tych, którzy poruszają ową kwestię. O prawdę o tym ludobójstwie od wielu lat upomina się więc diaspora ormiańska, rozsypana po całym świecie. Dla przykładu, w naszym kraju dzięki jej staraniom, a także dzięki inicjatywie posłów Zbigniewa Ziobry, Marka Jurka i Kazimierza Ujazdowskiego z PiS ludobójstwo to poprzez aklamację potępił Sejm w 2005 r., choć jeszcze rok wcześniej wiceminister spraw zagranicznych Jan Truszczyński (w PRL współpracownik SB, a obecnie urzędnik w Brukseli) starał się storpedować uroczystości ku czci pomordowanych. Ludobójstwo uznał też Watykan, a papież Jan Paweł II podpisał dwa oświadczenia. Wiele innych państw także wydało podobne deklaracje.
Do tej pory jednak nie uczyniły tego USA. Ta postawa, typowa dla administracji amerykańskiej, wynika z tego, że Turcja jest “niezatapialnym lotniskowcem”, a prawda, gdy trzeba spierać się o szyby naftowe, po prostu w Waszyngtonie nie ma większego znaczenia. Ormianie amerykańscy kilkakrotnie wnosili pod obrady parlamentu postulaty o uznanie ludobójstwa, ale za każdym razem torpedowali je kolejni prezydenci. Barack Obama też okazał się zakłamany. W końcu jednak udało się, gdyż w tych dniach Kongres uznał zagładę Ormian za ludobójstwo. Powinno to być wskazówką dla tych polskich parlamentarzystów, którzy trzęsąc portkami i czapkując przed ambasadorami obcych państw, boją się uznać za ludobójstwo zbrodnie dokonywane na Polakach przez Stalina i Banderę. Taka lękliwa postawa doprowadza do tego, że nacjonaliści ukraińscy szykanowali ostatnio bezkarnie nawet polskie rodziny, które chciały się pomodlić na miejscu, gdzie wymordowano mieszkańców Huty Pieniackiej. Bezkarnie, bo m.in. Radek Sikorski tradycyjnie chował głowę w piasek.
Co więcej, znów uaktywnili się obrońcy oprawców. Na przykład Piotr Tyma, szef Związku Ukraińców w Polsce, protestuje przeciwko nazywaniu UPA bandami. Odpowiada mu jede